piątek, 10 października 2014

4

...Przez pierwsze chwile nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale nie wiedzieć czemu zgodziłam się... 
-To kiedy chcesz? -Zapytał. 
A Ty? Mi to wiesz, obojętne i tak nie mam co robić.. 
-Chodź teraz w takim razie, samochód mam. Więc spoko.
-Dobra, za co z Olivią i Tobym? -Wiedzą, chodź.
Złapał mnie za rękę i pociągnął w str samochodu. Czułam się nieswojo, bo ledwo znałam Daniela, ale już pojechałam z nim.
-Dobra Nerwico.. to zmiana planów -Słucham? -Jedziemy nad morze! -Pojebało Ci się chyba.. jest końcówka końcówka Października, a Ty mi z morzem wyskakujesz..
-W zimie też jeżdżę nad morze i żyje. Jesteś z innej epoki młoda.
I ruszyliśmy, jadę z praktycznie facetem nie wiadomo gdzie, nie wiedziałam co myśleć..
jestem twarda, ale wtedy czułam się dziwnie.. 
Co jakiś czas Daniel mnie zagadywał i pytał czy wszystko okej oraz mówił o jakimś dennym dniu z swojego życia, które nie fascynują mnie na tyle bardzo by się wsłuchiwać dokładnie w każde słowo.. 
-Wiesz.. słyszałem że lubisz zmieniać chłopaków jak rękawiczki.
-Pff.. gdzie tam.. po prostu wszyscy faceci to debile i żaden nie spełnia moich wymagań.
-Hahaha, a jakie taka panna jak Ty może mieć wymagania?
-Wystarczy, że facet nie jest naiwnym debilem. I jest wierny.
-Hah. A Dave? -Co Dave? -Byliście razem kiedyś.. -Ale to było dawno, mieliśmy po 14/15 lat wtedy. -A co się stało, że zerwaliście? -Uznaliśmy, że lepiej się przyjaźnić.. po za tym, nigdy nie byłam w nim zakochana tylko odrobinę zauroczona, ale po miesiącu bycia razem uznałam, że to nie to.. -I zerwałaś? -Niee.. jeszcze nie. Ciągnęło się to pół roku.
-Czujesz coś jeszcze do niego? -Widzę w nim tylko przyjaciela, nic więcej. Kocham jak brata, a nie chłopaka. To nie jest to czego szukam i tyle. 
-Zwykle Ty zrywasz czy oni? -Ze mną zerwał tylko raz jeden chłopak.. ale miałam wtedy 12 lat, byłam jeszcze dzieckiem. Nawet się nie kochaliśmy tylko byłam z nim bo był ładny, wiadomo.
Jeszcze nigdy się chyba nie zakochałam w chłopaku. No może w jednym dwa lata temu.
Miał na imię Roger, ale okazał się zwykłym śmieciem.. Zdradzał mnie z jakąś szmatą, szczerze ciężko to przeżyłam tym bardziej, że on nadal nie daje mi spokoju.
-Nadal? Chyba mu jeszcze zależy. -Mam go w dupie. Nie daje nikomu drugiej szansy.
-Rozumiem.. A co o mnie sądzisz? -Hahaha, ładne masz oczy. Ja pierd*ole co ja gadam.
-Dzięki, Ty też.
Uśmiechnęłam się i powoli zaczynałam go lubić, pozwolił mi się trochę wygadać.
Jechaliśmy już godzinę i zasnęłam w pewnym momencie.
Po jakimś czasie usłyszałam huk i się szybko się obudziłam. -CO JEST?
-Ku*wa.. paliwo jeb*o. -No ładnie.. I co teraz? -Umiesz prowadzić w miarę? -No.
-Wsiadaj za kierownicę ja pcham. Ku*wa.. -Ja pier*ole.. ahahhahaaaahah.. 
Usiadłam za kierownicę i kierowałam wozem podczas gdy Daniel męczył się z pchaniem samochodu. Wszystko trwało jakieś półgodziny, ale uznał, że lepiej będzie jak poszukamy pomocy. Wyszłam z samochodu i szukaliśmy kogoś kto nam pomorze, haha prawie jak scenka z horroru ''Ludzkiej stonogi''.. 
Chodziliśmy po jakimś zadupiu. -No do ku*wy.. gdzie Ty nas wywiozłeś, że tu ludzi nie ma?
-Nie wiem chyba się zagapiłem. -NA CO? -Na Ciebie, następnym razem zasłaniaj dekolt nerwico. -Cooo.. Ja Ci zaraz dam! -Hahahaha.
Wkurzył mnie i zaczęłam go gonić. -Chcesz z glana mądralo? -Dobra, spokojnie nerwico.
-Nie mów tak na mnie, bo zaraz serio Cię kopne. -No dobra, dobra. Przepraszam królowo.
-Lepiej haha. -Dobra weź znajdźmy chociaż coś gdzie można przenocować, bo już późno, a rano znajdziemy jakąś pomoc. -Kurw.. -No co? -Nie ma tutaj tego je*banego zasięgu.
-Wiem, to logiczne.. tak to bym zadzwonił po pomoc. -Racja...
-Chodź tam jest jakaś opuszczona chata, nikt tam chyba nie mieszka. Więc można w niej zanocować. -Pogrzało Cię? -Nie. Boisz się? -No coś Ty.. zimno będzie pewnie.
-To Cie przytule, chodź młoda. -Yy nie? Nie przytulisz.. wole marznąć.. -Jak sobie chcesz, chodź. 
Poszliśmy w stronę tej starej chaty i nie było zbyt ciekawie, ale nie wierze w rzeczy paranormalne, bardziej boje się meneli, którzy tam mogą być.
Stanęliśmy przed drzwiami, były całe poniszczone, ale z łatwością je otworzyliśmy.. w środku była przerażająca atmosfera, ale to nic.
Daniel miał na szczęście przy sobie śpiwory i latarkę więc jeszcze nie było tak źle.
-Zaraz pomyślę że to było zamierzone. -Niee.. -Jesteś przygotowany jakbyś wiedział, że to się stanie. -Takie rzeczy zawsze mam przy sobie. -Dobra, nie ważne.
-Dlaczego Ty jesteś taka nie miła,  a zarazem tajemnicza? -Nie ważne. Po prostu nie daje se w kasze dmuchać i tyle. -Mi się wydaje, że przeżyłaś jakąś traumę.
-A Ty co psycholog? -Nie, ale chcę zrozumieć w końcu Ciebie. -Na ch*j? Nikt mnie nie rozumie i nigdy raczej nie zrozumie. Jestem taka bo jestem i tyle.
-Trauma? -Zaraz Ty będziesz miał traumę jak będziesz mnie irytować tymi pytaniami..
-Dobra.. to może lepiej pójdźmy spać. -No.
Wtuliłam się w śpiwór i próbowałam zasnąć lecz nie mogłam, wierciłam się już tak od 3 godzin i nadal nie spałam. Chciało mi się płakać. 
-Śpisz? -Zapytałam.
-Nie, nie chcę mi się spać. -Odpowiedział trochę obrażony.
-Zły jesteś? 
-Niee, ale zaczyna mnie denerwować to, że jesteś taka nie miła. Ludzie od zawsze byli do mnie nie mili.. może tego nie widać po mnie, ale jestem wrażliwy.. znęcali się nade mną od zawsze.
Nigdy nie byłem lubiany w szkole, nawet teraz.. do dzisiaj mi to ciąży i spotkałem taką ładną dziewczynę jak Ty, która też mnie nienawidzi nie wiem dlaczego. Co ze mną nie tak?
Ach.. a właściwie, po co ja Ci to mówię.
-Zauważ, że jakbym Cię nienawidziła, to w chwili obecnej nazwałabym Cie po prostu ciotą, ale jakoś nie tego nie zrobiłam. -Odparłam.
-A więc dlaczego jesteś taka?
-Nie wiem.. znęcali się nad Tobą w szkole?
-Tak, codziennie miałem wsadzaną głowe w kibel i musiałem żyć, nie miałem w dodatku pieniędzy i się śmiali, bo nie miałem drogich ciuchów. 
-Ja zostałam.. zgwałcona. -Przerwałam.
-Co!? Kiedy? -Miałam wtedy 13 lat, wystarczyła moja naiwność, wsiadłam do białego busu z jakiś dziadem, który rzekomo twierdził, że chcę mi coś dać do przekazania mojej mamie.
Uwierzyłam. Gdy wsiadłam tam, podłożył mi coś pod nos i obudziłam się cała naga w jakiejś opuszczonej kamienicy.. To było straszne. Miałam zaklejone usta jakąś taśmą.. a on nagle podszedł do mnie, zdjął spodnie i wiesz co dalej.. zaczął.. zaczął..
-Nie dokańczaj.. wiem.. Cała drżysz.
-Nie wiem po ch*j Ci o tym powiedziałam, to moja tajemnica.. nikt o tym nie wie.
-Olivia? -Nie, nie wie.. 
Popłakałam się cała.. ręce mi drżały i znów przypomniałam sobie te ohydne zdarzenie, które mi się przytrafiło.. Postanowiłam, że pójdę się przejść.
Wyszłam z tej starej chaty i przechodząc po łące coraz bardziej czułam się jak wtedy.. nigdy nie zapomnę mojej depresji przez tamte zdarzenie. To było straszne.
Usiadłam na trawie i nic tylko wracałam do przeszłości..
Następnego dnia poszłam się przejść rano obok pewnego Jeziora.. usiadłam na piasku zapaliłam fajkę i znów wróciłam do smutków, bólu i żalu.. wiem że to przeszło ale nadal boli..
-O tu jesteś. Szukałem Cię. Wszystko Okej? -No. -Płaczesz? -Zapytał zaniepokojony. 
-Nie, nie płaczę. -Odpowiedziałam, przyciskając powieki i pięść.
-Widzę.. Co się dzieje? 
-Nic, przecież jest wszystko Okej, mówie no.
-Ach, nie potrzebnie wczoraj zaczynałem temat co nie? Pewnie gdyby nie to, nie przypomniałabyś sobie pewnych zdarzeń z dawnych lat.
-To nie Twoja wina.. moja, ja w sobie to dusiłam tyle lat.. nikt o tym nie wie.
-A rodzice?
-Oni też nie wiedzą.. nikt.. zostawiłam to dla siebie.. Jest mi wstyd. Ciągle czuje jego smród.. i ciągle czuje ten ból.. ten obleśny smak.. To było okropne wiesz?
-Domyślam się spokojnie.. ale trzeba schwytać tego gnoja!
-To było dawno.. już za późno.. -No i co z tego, że dawno? Ale było.. - Mniejsza.. 
 -No dobra.. przytul się i nie smuć. Jest dobrze.
-Wtuliłam się w niego i poczułam w końcu że nie jestem sama.. było mi miło, że ktoś serio
chce mi pomóc, nigdy nie miałam takich relacji z nikim innym. Nawet przez moment poczułam wyrzuty sumienia, że tak go traktowałam.. a jest na prawdę wartościowym człowiekiem..



poniedziałek, 28 lipca 2014

3

Na początku nie pamiętałam co się stało, po chwili przypomniałam sobie, że musiałam wyskoczyć z motoru Dave'a.. Kurw.. Właśnie Dave!
Zmartwiłam się, że mógł zrobić wypadek.. Głowa mnie strasznie rozbolała. Po chwili do pokoju weszła cała zmartwiona mama. 
- Boże dziecko.. coś Ty zrobiła? -Zapytała cichym głosem mając łzy w oczach.
- Jest Okej.. żyje przecież.. -Odpowiedziałam.
- Mogło to się skończyć o wiele gorzej, lekarz mówił, że miałaś wielkie szczęście.
- No ok, ok.. 
- Już nigdy nie rób mi takich numerów! Nawet nie wiesz jak się martwiłam! -Zaczęły się kazania..
- Dobra tam, jest Okej.. nie przeżywaj.. -Odpowiedziałam obojętnie. - A mamo.. ? -Zaczęłam.
- Wiesz może co z Dave'em? -Zapytałam zaniepokojona. 
- Nie wiem niestety.. Dave to nie jest dobry chłopak, on tylko problemy robi.
- Weź przestań.. To mój przyjaciel.. -Odparłam.
- Wiem kochana, ale widzisz co ten Twój ''przyjaciel'' z Tobą zrobił.. 
- Maamo.. on nie chcący.. jest dobry dla mnie.. -Odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
- Dobrze, ja już muszę iść trzymaj się kochanie. -Pożegnała się całując mnie w czoło.
- Kocham Cię skarbie.. -Dodała.
- No ja Cie też... -Odpowiedziałam przekładając się na drugi bok.
Nie wiedziałam co z Dave'em, a trochę się martwiłam przyznam. Po jakimś czasie odwiedzili mnie moja ekipa oczywiście bez Dave'a.
- No nieźle.. wszystko Okej? -Zapytała Olivia.
- No, tylko łeb mnie napier*ala.. wiecie co z Dave'em? 
- Tak. -Odpowiedział Toby, po czym dodał  - Policja go złapała, no prawko na stówę ma zabrane. 
- Boże.. bo już się bałam, że zrobił wypadek.. jaki z niego debil!

*Dwa tygodnie później.


Zostałam w końcu wypuszczona ze szpitala, czułam się jest w 100 procentach dobrze, w końcu mogłam szaleć z ekipą po mieście i robić różne zwały. 
Pierwsze co zrobiliśmy to poszliśmy do Galerii i oczywiście do Pizzerii, bo byłam cholernie głodna. Zamówiliśmy naszą ulubioną z papryczką Chilli, mniam.
I masz.. do tej samej pizzerii musiał przyjść ten kretyn Daniel, nie wiem czemu, ale czułam do niego taki uraz, że chciałam w niego rzucić piwem!
Tym bardziej, że szedł w naszą stronę.. zajebiście..
- O cześć Olivia, siema Toby.. witam nerwico. -Powitał nas tak, że chciało mi się rzygać.

- Wal się.. -Odpowiedziałam, nie miałam ochoty na jakiekolwiek rozmowy z nim.
- No, ale rzuć na luz.. co ja Ci zrobiłem? 
- Wkurwiasz mnie, dotarło? 
- No, ale spokojnie Nicola. -Uspakajała mnie Olivia, ona znała moje wybuchy agresji.
No, ale nie wytrzymałam i wyszłam z tej pizzerii. Usiadłam na jakąś ławkę, włożyłam słuchawki do uszu i słuchałam muzyki obrażona. Może wydawać się to dziecinne, ale jestem taka i tyle.
Nie mogę przebywać wśród ludzi, którzy działają mi na nerwy.
Po 30 minutach wyszli z Pizzerii, niestety z NIM.. 
Olivia i Toby powiedzieli, że chcą by Daniel był, noo musiałam się dostosować.
Daniel postawił mi dwie gałki lodów czekoladowych, no miłe to było... gdyby nie to, że podając mi je SPADŁY NA MNIE..
- Boże.. Serio Ty za siebie nie możesz!?
- Nicola, uspokój się! Przecież nie zrobiłem tego specjalnie. 
- Dobra, dobra.. Oszczędzę se nerwów, zmyj mi to!
Zabrał serwetkę i zaczął przecierać mi koszulkę, z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, ale z drugiej byłam o wiele gorzej traktowana za swoich czasów więc też nie powinien marudzić...
- Wiesz, może dasz zaprosić się na spacer nad jezioro? -Zapytał...

niedziela, 27 lipca 2014

2

...Po jakiejś godzinie łażenia po sklepach była już 16, postanowiłam, że nie będę dalej marnować czasu i zwinęłam się do domu, bo za jakieś dwie godziny idę na imprezę do Olivki.
Ona zawsze robiła ostre biby! A drugi dzień cały na kacu, haha.
Wsiadłam do metra. Jak wróciłam do domu zobaczyłam znowu zdenerwowanego brata.
- Siorka? Napiszesz mi usprawiedliwienie? -Zapytał.
- Dobra, dawaj dzienniczek, ale to ostatni raz. Ty lepiej chodź do szkoły, bo skończysz jak ja.
- Noo luz..
Napisałam mu szybko te usprawiedliwienie i poleciałam do pokoju by poszukać jakiejś koszulki, którą założę do Olivii. Przeszukiwałam całą szafkę i wyciągnęłam jakieś legginsy w czaszki i bluzkę z Slayer'a. Do tego oczywiście glany do kolan. Rozpuściłam włosy, zrobiłam sobie lekki makijaż. Czarne usta, czarny eyeliner. CZARNY, CZARNY, CZARNY, haha♥
Noo, da się zauważyć, że to mój ulubiony kolor, jak i zarówno czerwony.
Po jakiś 40 minutach byłam gotowa. Miałam jeszcze trochę czasu postanowiłam odpalić laptopa. W pierwszej kolejności sprawdziłam facebooka i twitter'a, a później słuchałam piosenki Iron Maiden na youtube dla zabicia czasu. [KLIK] <--- ''Iron Maiden - Fear of the dark''
No. Trochę czasu minęło i zauważyłam, że pod moim blokiem stała moja ekipa Toby, Dave i Olivka. Zeszłam do nich, trochę się powygłupialiśmy i weszliśmy na motory chłopaków 
Olivia jechała razem z Tobym, a ja z Dave'em. Kiedyś byliśmy razem, ale uznaliśmy, że jako para raczej nie pasujemy do siebie chociaż wiem, że Dave.. nadal coś do mnie czuje mimo, że stara się to ukrywać. Jak byliśmy pod domem Olivii. Zaczęła się zabawa! Było świetnie.
I sporo osób. Olivia ma duży dom więc na takie duże imprezy może sobie pozwolić.
Nie to co ja. No cóż, wywijaliśmy pogo, później trochę rozwalania chaty, kilka osób zdążyło się już opić i zasnęło na stole, beka.
Ja na razie jedno piwko.
-Tej, towar mamy ludzie! 
Wykrzyknął jeden z ćpunów i już połowa się rzuciła by wciągać, ja na razie się powstrzymywałam. Idąc do łazienki zobaczyłam pewnego chłopaka, który mi kogoś przypominał.. Chwila.. To ten niezdara z metra! Przez chwile poczułam się wkurzona.
Ale ten drugi raz wydawał się ładniejszy i z drugiej strony poczułam się także niezręcznie.
bo przecież na niego naskoczyłam. Ukryłam się za jedną dziewczyną i pobiegłam szybko do toalety, za mną Olivia.
- Przed kim tak uciekasz? 
- Aa przed nikim.
- No mów, jesteś czerwona jak burak, haha.
- Spadaj..
- No dalej gadaj! 
- Jak ma na imię ten chłopak w czarnej koszuli?
- A co, podoba Ci się?
- Pogrzało? On? Ta niezdara!?
- Znasz go?
- A no z widzenia.. wpadł na mnie na metrze i trochę na niego naskoczyłam.
- Aa, dobra. Na imię ma Daniel, a teraz załatw to co chcesz i wyjdź z kibla.
Olivia wyszła, a ja poprawiłam sobie trochę fryzurę, makijaż i wróciłam tam do nich.
Zauważyłam, że moja jakże mądra przyjaciółeczka rozmawia z tym całym Danielem, nie podobało mi się to, bo po chwili szedł w moją stronę.
- Witam nerwico. -Zagadał żartobliwie.
- Spadaj na drzewo niezdaro. -Odpowiedziałam.
- No, ale wyluzuj. Co Ty taka spięta?
- A idź, nie chcę mi się z Tobą gadać.. nie lubię gap.
- Zawsze byłaś taka nie miła? 
-Nie Twój interes, muszę iść, nara.
Nie polubiłam typa, nie miałam ochoty z nim gadać, ani teraz, ani nigdy.
Może i się to wydawać dziwnie, ale odechciało mi się być na tej imprezie. I postanowiłam wrócić do domu, Dave oczywiście ruszył za mną.
- Ej. Nicola, gdzie idziesz? Impreza się nie skończyła. -Zapytał próbując zatrzymać.
- Nigdzie, źle się czuje. Wybacz, ja już wracam. Przekaż Olivii, że boli mnie głowa.
- Jak chcesz mogę Cię podwieźć, taki kawał chyba nie będziesz szła sama. -Zaproponował
- Piłeś? -Zapytałam przyglądając się mu.
- Trochę, ale spoko dam rade, nie raz tak jechałem. -Odpowiedział zapewniony.
- Achh.. Ja pewna nie jestem, ale zgodzę się tylko dlatego, że jestem cholernie zmęczona.
-Spoko, wsiadaj.
Usiadłam i mocno się wtuliłam w plecy Dave'a, szczerze bałam się jechać motorem jak pił, ale na szczęście drogi były puste.
Jechaliśmy na początku powoli, ale nie wiedzieć czemu po chwili strasznie przyspieszył.
Nie wiedziałam ile jedziemy, ale bałam się, że zaraz o coś przywalimy, ze strachu, mocniej trzymałam się Dave'a. Trochę przegiął, a nas zaczęła gonić policja!
-Dave cholera, zatrzymaj się! NO CZŁOWIEKU!! -Krzyczałam ile mogłam, ale to nic nie dawało, nie wiedziałam co się dzieje, ten spierdziela przed Policją, a ja pełna strachu, że zaraz o coś pieprzniemy. Nie wiedziałam kompletnie co robić, ale wybrałam najbardziej ryzykowną opcje, wyskoczyłam z motoru!
Wyskakując nie wiedziałam co się dzieje, kompletnie. Nic nie myślałam. Poczułam mocny ból w okolicach głowy i nic nie widziałam.

...Obudziły mnie promienie dobiegające zza okna, otworzyłam powoli oczy. Obudziłam się cała obolała, przed pierwsze 30 sekund nie byłam świadoma co się dzieje, ale w końcu ogarnęłam, że.. jestem w szpitalu...


sobota, 26 lipca 2014

1

Mam na imię Nicola i mam 18 lat. http://rockmetalshop.pl/
Tak, jestem dziewczyną, tak słucham metalu. Jestem typową metalówą, noszę glany, noszę koszulki z nazwami różnych zespołów i dobrze mi z tym. Taki jest mój styl, a to, że ludzie lampią się na mnie na ulicy jak na satanistę mam głęboko w nosie. 
Zdaniem innych jestem niegrzeczną, twardą laską z ciężkim i bezczelnym charakterkiem z silną osobowością. Może i fakt, jestem silna psychicznie i nie dam se w kaszę dmuchać. 
Ale nie jest aż tak źle póki ktoś mnie solidnie nie zdenerwuje. Jest to po prostu ocenianie mojej osobowości po moim wyglądzie. Piosenka ''ARCH ENEMY - You Will Know My Name'' idealnie mnie opisuje, ale dla innych to tylko ''darcie ryja''. (KLIK)
Na szczęście mam przyjaciół, którzy idealnie do mnie pasują, mamy takie same zainteresowania.
Olivia, Toby i Dave ♥
My jako ekipa świetnie się dogadujemy i uwielbiamy robić różne zwały na mieście.
Z czystym sumieniem przyznam, że nie należymy raczej do dobrego towarzystwa i nie jesteśmy ideałem dobrego przykładu. Uwielbiamy my jako grupa jeździć na koncerty i robić na nich beki, ale nie raz wdaliśmy się w jakieś konflikty czy np. bójki. Problemy z policją też były nie raz, chociaż w moim życiu jest pełno ryzyka potrafię z niego korzystać i żyć pełnią życia w dosłownych 100 procentach. Jest w nim alkohol i papierosy. Tak, zażywałam kiedyś narkotyki, ale nie popadłam w nałóg. Taka właśnie jestem i mam gdzieś czy ktoś mnie taką toleruje. Jestem jaka jestem i najważniejsze, że mi się podoba, a jak komuś nie, to jego problem.
Aha, dodam, że mieszkam w Nowym Yorku. Noo i nie dawno zostałam wyrzucona ze szkoły za moje naganne zachowanie. Szczerze, sama nie wiem jeszcze czym się chcę zajmować w życiu, ale od zawsze marzyłam założyć metalowy zespół ♥ Pogrywam trochę na gitarze elektrycznej. No, chyba wszystko wiecie, mieszkam normalnie z matką i ojcem oraz młodszym bratem Mattem, który mnie właśnie solidnie wkurza. Ma 14 lat, jest moim przeciwieństwiem, bo należy do dresów, ale też grzeczny nie jest, ale nie przesadza jak ja. Hehe.
Ja taki styl życia zaczęłam od 6 roku życia! Metal pokochałam już wtedy.
Zwały i inne jazdy zaczęły się jakieś 2 lata temu. Ale nevermind..(czyt. Nieważne) 


Dzisiaj obudziłam się o 14, no nic dziwnego, jak wróciłam z ostrej imprezy o 5 nad ranem.
Jeszcze byłam lekko na kacu, ale trudno. Zeszłam do kuchni o oczywiście mój brat jak zwykle musiał coś przeskrobać, widać było, że coś nie tak. Nawet do szkoły nie raczył pójść, a rodzice nawet nic nie wiedzą, bo w pracy.
- Co tym razem? -Zapytałam otwierając lodówkę patrząc czy nie ma nic dobrego.
- Ni.. Nic.. -Odpowiedział zdenerwowanym głosem.
- Dali gadaj, bo matce powiem żeby Cię sprawdziła. Chyba, że mi powiesz o co lata.
- No do szkoły nie poszedłem, bo.. boje się. 
- Haha, czego znowu się boisz? Spoko, policja na razie Cię nie szuka. -Zażartowałam.
- Tacy jedni chcą mi wrąbać, bo zarywałem do dziewczyny jednego z nich.
- No bracie, mam do nich iść? Kopnąć z glana? 
- Nieee, to taka siara, że siostra będzie mnie bronić. Sam wole to załatwić.
- Ok, to se radź sam.. -Odpowiedziałam wyjmując mleko z lodówki. Wypiłam trochę z gwinta i schowałam z powrotem, po czym wróciłam do pokoju by się przebrać i trochę ogarnąć.
*dzwonek telefonu* 
-No cze Olivia. Co tam?
-Masz może ochotę wbić dzisiaj z ekipą do mnie? Robię ostrą zabawę.
-No jasne. Zadzwoniłaś już do chłopaków?
-Jeszcze nie, ale zaraz zadzwonię. *myśli* ..Wpadnij o 18. To narka.
-Bajo.
I już będę miała kolejną noc nie przespaną! Zajebiście, uwielbiam takie biby.
Oczywiście nasze imprezy nie polegają na słuchaniu jakiegoś popu czy disco-polo.
Disco-polo puszczamy jak serio nas nosi. Ogl to leci Slayer na cały regulator czy coś podobnego. Rock, metal. Nawet Nirvana mimo, że to grunge. 
A później sapy sąsiadów, haha. Kozacko!
Przed imprezką postanowiłam wybrać się sama na jakieś zakupy. Jechałam metrem.
Wysiadając wpadł na mnie jakiś typ, wiekiem bliski do mnie. Może z 20 lat.
-Oj, przepraszam panią. -Powiedział cichy i zdenerwowany.
- Uważaj jak leziesz koleś! -Zwróciłam mu uwagę chamsko, nie lubię niezdar.
- No przepraszam! Rzuć na luz laska, potknąłem się o coś. 
- Mam to w dupie, to naucz się chodzić. -Odparłam.
- Jezu, przeprosiłem.. ale jesteś bezczelną dziewuchą! -Odpowiedział chamsko.
- Spie*dalaj. 
Jak zobaczyłam tego typa od razu wiedziałam, że jak jeszcze raz go spotkam to przywalę mu z glana. Tak jestem agresywna, ale mam swoje powody. Za swoich czasów byłam miła.. ale Dużo przeszłam w życiu i miałam ciężką depresje. Nawet się okaleczałam. Byłam chora, wiem. Od tamtego momentu stałam się taka.
Weszłam do pierwszego lepszego sklepu i ujrzałam zajebistą kurtkę skórzaną ♥
Postanowiłam, że ją kupię. Miałam trochę kasy z ostatnich urodzin.
Leżała na mnie wspaniale, od razu ją założyłam, ale niestety nie tego szukałam, bardziej jakiejś koszulki, którą założe na impreze...