piątek, 10 października 2014

4

...Przez pierwsze chwile nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale nie wiedzieć czemu zgodziłam się... 
-To kiedy chcesz? -Zapytał. 
A Ty? Mi to wiesz, obojętne i tak nie mam co robić.. 
-Chodź teraz w takim razie, samochód mam. Więc spoko.
-Dobra, za co z Olivią i Tobym? -Wiedzą, chodź.
Złapał mnie za rękę i pociągnął w str samochodu. Czułam się nieswojo, bo ledwo znałam Daniela, ale już pojechałam z nim.
-Dobra Nerwico.. to zmiana planów -Słucham? -Jedziemy nad morze! -Pojebało Ci się chyba.. jest końcówka końcówka Października, a Ty mi z morzem wyskakujesz..
-W zimie też jeżdżę nad morze i żyje. Jesteś z innej epoki młoda.
I ruszyliśmy, jadę z praktycznie facetem nie wiadomo gdzie, nie wiedziałam co myśleć..
jestem twarda, ale wtedy czułam się dziwnie.. 
Co jakiś czas Daniel mnie zagadywał i pytał czy wszystko okej oraz mówił o jakimś dennym dniu z swojego życia, które nie fascynują mnie na tyle bardzo by się wsłuchiwać dokładnie w każde słowo.. 
-Wiesz.. słyszałem że lubisz zmieniać chłopaków jak rękawiczki.
-Pff.. gdzie tam.. po prostu wszyscy faceci to debile i żaden nie spełnia moich wymagań.
-Hahaha, a jakie taka panna jak Ty może mieć wymagania?
-Wystarczy, że facet nie jest naiwnym debilem. I jest wierny.
-Hah. A Dave? -Co Dave? -Byliście razem kiedyś.. -Ale to było dawno, mieliśmy po 14/15 lat wtedy. -A co się stało, że zerwaliście? -Uznaliśmy, że lepiej się przyjaźnić.. po za tym, nigdy nie byłam w nim zakochana tylko odrobinę zauroczona, ale po miesiącu bycia razem uznałam, że to nie to.. -I zerwałaś? -Niee.. jeszcze nie. Ciągnęło się to pół roku.
-Czujesz coś jeszcze do niego? -Widzę w nim tylko przyjaciela, nic więcej. Kocham jak brata, a nie chłopaka. To nie jest to czego szukam i tyle. 
-Zwykle Ty zrywasz czy oni? -Ze mną zerwał tylko raz jeden chłopak.. ale miałam wtedy 12 lat, byłam jeszcze dzieckiem. Nawet się nie kochaliśmy tylko byłam z nim bo był ładny, wiadomo.
Jeszcze nigdy się chyba nie zakochałam w chłopaku. No może w jednym dwa lata temu.
Miał na imię Roger, ale okazał się zwykłym śmieciem.. Zdradzał mnie z jakąś szmatą, szczerze ciężko to przeżyłam tym bardziej, że on nadal nie daje mi spokoju.
-Nadal? Chyba mu jeszcze zależy. -Mam go w dupie. Nie daje nikomu drugiej szansy.
-Rozumiem.. A co o mnie sądzisz? -Hahaha, ładne masz oczy. Ja pierd*ole co ja gadam.
-Dzięki, Ty też.
Uśmiechnęłam się i powoli zaczynałam go lubić, pozwolił mi się trochę wygadać.
Jechaliśmy już godzinę i zasnęłam w pewnym momencie.
Po jakimś czasie usłyszałam huk i się szybko się obudziłam. -CO JEST?
-Ku*wa.. paliwo jeb*o. -No ładnie.. I co teraz? -Umiesz prowadzić w miarę? -No.
-Wsiadaj za kierownicę ja pcham. Ku*wa.. -Ja pier*ole.. ahahhahaaaahah.. 
Usiadłam za kierownicę i kierowałam wozem podczas gdy Daniel męczył się z pchaniem samochodu. Wszystko trwało jakieś półgodziny, ale uznał, że lepiej będzie jak poszukamy pomocy. Wyszłam z samochodu i szukaliśmy kogoś kto nam pomorze, haha prawie jak scenka z horroru ''Ludzkiej stonogi''.. 
Chodziliśmy po jakimś zadupiu. -No do ku*wy.. gdzie Ty nas wywiozłeś, że tu ludzi nie ma?
-Nie wiem chyba się zagapiłem. -NA CO? -Na Ciebie, następnym razem zasłaniaj dekolt nerwico. -Cooo.. Ja Ci zaraz dam! -Hahahaha.
Wkurzył mnie i zaczęłam go gonić. -Chcesz z glana mądralo? -Dobra, spokojnie nerwico.
-Nie mów tak na mnie, bo zaraz serio Cię kopne. -No dobra, dobra. Przepraszam królowo.
-Lepiej haha. -Dobra weź znajdźmy chociaż coś gdzie można przenocować, bo już późno, a rano znajdziemy jakąś pomoc. -Kurw.. -No co? -Nie ma tutaj tego je*banego zasięgu.
-Wiem, to logiczne.. tak to bym zadzwonił po pomoc. -Racja...
-Chodź tam jest jakaś opuszczona chata, nikt tam chyba nie mieszka. Więc można w niej zanocować. -Pogrzało Cię? -Nie. Boisz się? -No coś Ty.. zimno będzie pewnie.
-To Cie przytule, chodź młoda. -Yy nie? Nie przytulisz.. wole marznąć.. -Jak sobie chcesz, chodź. 
Poszliśmy w stronę tej starej chaty i nie było zbyt ciekawie, ale nie wierze w rzeczy paranormalne, bardziej boje się meneli, którzy tam mogą być.
Stanęliśmy przed drzwiami, były całe poniszczone, ale z łatwością je otworzyliśmy.. w środku była przerażająca atmosfera, ale to nic.
Daniel miał na szczęście przy sobie śpiwory i latarkę więc jeszcze nie było tak źle.
-Zaraz pomyślę że to było zamierzone. -Niee.. -Jesteś przygotowany jakbyś wiedział, że to się stanie. -Takie rzeczy zawsze mam przy sobie. -Dobra, nie ważne.
-Dlaczego Ty jesteś taka nie miła,  a zarazem tajemnicza? -Nie ważne. Po prostu nie daje se w kasze dmuchać i tyle. -Mi się wydaje, że przeżyłaś jakąś traumę.
-A Ty co psycholog? -Nie, ale chcę zrozumieć w końcu Ciebie. -Na ch*j? Nikt mnie nie rozumie i nigdy raczej nie zrozumie. Jestem taka bo jestem i tyle.
-Trauma? -Zaraz Ty będziesz miał traumę jak będziesz mnie irytować tymi pytaniami..
-Dobra.. to może lepiej pójdźmy spać. -No.
Wtuliłam się w śpiwór i próbowałam zasnąć lecz nie mogłam, wierciłam się już tak od 3 godzin i nadal nie spałam. Chciało mi się płakać. 
-Śpisz? -Zapytałam.
-Nie, nie chcę mi się spać. -Odpowiedział trochę obrażony.
-Zły jesteś? 
-Niee, ale zaczyna mnie denerwować to, że jesteś taka nie miła. Ludzie od zawsze byli do mnie nie mili.. może tego nie widać po mnie, ale jestem wrażliwy.. znęcali się nade mną od zawsze.
Nigdy nie byłem lubiany w szkole, nawet teraz.. do dzisiaj mi to ciąży i spotkałem taką ładną dziewczynę jak Ty, która też mnie nienawidzi nie wiem dlaczego. Co ze mną nie tak?
Ach.. a właściwie, po co ja Ci to mówię.
-Zauważ, że jakbym Cię nienawidziła, to w chwili obecnej nazwałabym Cie po prostu ciotą, ale jakoś nie tego nie zrobiłam. -Odparłam.
-A więc dlaczego jesteś taka?
-Nie wiem.. znęcali się nad Tobą w szkole?
-Tak, codziennie miałem wsadzaną głowe w kibel i musiałem żyć, nie miałem w dodatku pieniędzy i się śmiali, bo nie miałem drogich ciuchów. 
-Ja zostałam.. zgwałcona. -Przerwałam.
-Co!? Kiedy? -Miałam wtedy 13 lat, wystarczyła moja naiwność, wsiadłam do białego busu z jakiś dziadem, który rzekomo twierdził, że chcę mi coś dać do przekazania mojej mamie.
Uwierzyłam. Gdy wsiadłam tam, podłożył mi coś pod nos i obudziłam się cała naga w jakiejś opuszczonej kamienicy.. To było straszne. Miałam zaklejone usta jakąś taśmą.. a on nagle podszedł do mnie, zdjął spodnie i wiesz co dalej.. zaczął.. zaczął..
-Nie dokańczaj.. wiem.. Cała drżysz.
-Nie wiem po ch*j Ci o tym powiedziałam, to moja tajemnica.. nikt o tym nie wie.
-Olivia? -Nie, nie wie.. 
Popłakałam się cała.. ręce mi drżały i znów przypomniałam sobie te ohydne zdarzenie, które mi się przytrafiło.. Postanowiłam, że pójdę się przejść.
Wyszłam z tej starej chaty i przechodząc po łące coraz bardziej czułam się jak wtedy.. nigdy nie zapomnę mojej depresji przez tamte zdarzenie. To było straszne.
Usiadłam na trawie i nic tylko wracałam do przeszłości..
Następnego dnia poszłam się przejść rano obok pewnego Jeziora.. usiadłam na piasku zapaliłam fajkę i znów wróciłam do smutków, bólu i żalu.. wiem że to przeszło ale nadal boli..
-O tu jesteś. Szukałem Cię. Wszystko Okej? -No. -Płaczesz? -Zapytał zaniepokojony. 
-Nie, nie płaczę. -Odpowiedziałam, przyciskając powieki i pięść.
-Widzę.. Co się dzieje? 
-Nic, przecież jest wszystko Okej, mówie no.
-Ach, nie potrzebnie wczoraj zaczynałem temat co nie? Pewnie gdyby nie to, nie przypomniałabyś sobie pewnych zdarzeń z dawnych lat.
-To nie Twoja wina.. moja, ja w sobie to dusiłam tyle lat.. nikt o tym nie wie.
-A rodzice?
-Oni też nie wiedzą.. nikt.. zostawiłam to dla siebie.. Jest mi wstyd. Ciągle czuje jego smród.. i ciągle czuje ten ból.. ten obleśny smak.. To było okropne wiesz?
-Domyślam się spokojnie.. ale trzeba schwytać tego gnoja!
-To było dawno.. już za późno.. -No i co z tego, że dawno? Ale było.. - Mniejsza.. 
 -No dobra.. przytul się i nie smuć. Jest dobrze.
-Wtuliłam się w niego i poczułam w końcu że nie jestem sama.. było mi miło, że ktoś serio
chce mi pomóc, nigdy nie miałam takich relacji z nikim innym. Nawet przez moment poczułam wyrzuty sumienia, że tak go traktowałam.. a jest na prawdę wartościowym człowiekiem..



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz