Zmartwiłam się, że mógł zrobić wypadek.. Głowa mnie strasznie rozbolała. Po chwili do pokoju weszła cała zmartwiona mama.
- Boże dziecko.. coś Ty zrobiła? -Zapytała cichym głosem mając łzy w oczach.
- Jest Okej.. żyje przecież.. -Odpowiedziałam.
- Mogło to się skończyć o wiele gorzej, lekarz mówił, że miałaś wielkie szczęście.
- No ok, ok..
- Już nigdy nie rób mi takich numerów! Nawet nie wiesz jak się martwiłam! -Zaczęły się kazania..
- Dobra tam, jest Okej.. nie przeżywaj.. -Odpowiedziałam obojętnie. - A mamo.. ? -Zaczęłam.
- Wiesz może co z Dave'em? -Zapytałam zaniepokojona.
- Nie wiem niestety.. Dave to nie jest dobry chłopak, on tylko problemy robi.
- Weź przestań.. To mój przyjaciel.. -Odparłam.
- Wiem kochana, ale widzisz co ten Twój ''przyjaciel'' z Tobą zrobił..
- Maamo.. on nie chcący.. jest dobry dla mnie.. -Odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
- Dobrze, ja już muszę iść trzymaj się kochanie. -Pożegnała się całując mnie w czoło.
- Kocham Cię skarbie.. -Dodała.
- No ja Cie też... -Odpowiedziałam przekładając się na drugi bok.
Nie wiedziałam co z Dave'em, a trochę się martwiłam przyznam. Po jakimś czasie odwiedzili mnie moja ekipa oczywiście bez Dave'a.
- No nieźle.. wszystko Okej? -Zapytała Olivia.
- No, tylko łeb mnie napier*ala.. wiecie co z Dave'em?
- Tak. -Odpowiedział Toby, po czym dodał - Policja go złapała, no prawko na stówę ma zabrane.
- Boże.. bo już się bałam, że zrobił wypadek.. jaki z niego debil!
*Dwa tygodnie później.
Zostałam w końcu wypuszczona ze szpitala, czułam się jest w 100 procentach dobrze, w końcu mogłam szaleć z ekipą po mieście i robić różne zwały.
Pierwsze co zrobiliśmy to poszliśmy do Galerii i oczywiście do Pizzerii, bo byłam cholernie głodna. Zamówiliśmy naszą ulubioną z papryczką Chilli, mniam.
I masz.. do tej samej pizzerii musiał przyjść ten kretyn Daniel, nie wiem czemu, ale czułam do niego taki uraz, że chciałam w niego rzucić piwem!
Tym bardziej, że szedł w naszą stronę.. zajebiście..
- O cześć Olivia, siema Toby.. witam nerwico. -Powitał nas tak, że chciało mi się rzygać.
- Wal się.. -Odpowiedziałam, nie miałam ochoty na jakiekolwiek rozmowy z nim.
- No, ale rzuć na luz.. co ja Ci zrobiłem?
- Wkurwiasz mnie, dotarło?
- No, ale spokojnie Nicola. -Uspakajała mnie Olivia, ona znała moje wybuchy agresji.
No, ale nie wytrzymałam i wyszłam z tej pizzerii. Usiadłam na jakąś ławkę, włożyłam słuchawki do uszu i słuchałam muzyki obrażona. Może wydawać się to dziecinne, ale jestem taka i tyle.
Nie mogę przebywać wśród ludzi, którzy działają mi na nerwy.
Po 30 minutach wyszli z Pizzerii, niestety z NIM..
Olivia i Toby powiedzieli, że chcą by Daniel był, noo musiałam się dostosować.
Daniel postawił mi dwie gałki lodów czekoladowych, no miłe to było... gdyby nie to, że podając mi je SPADŁY NA MNIE..
- Boże.. Serio Ty za siebie nie możesz!?
- Nicola, uspokój się! Przecież nie zrobiłem tego specjalnie.
- Dobra, dobra.. Oszczędzę se nerwów, zmyj mi to!
Zabrał serwetkę i zaczął przecierać mi koszulkę, z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, ale z drugiej byłam o wiele gorzej traktowana za swoich czasów więc też nie powinien marudzić...
- Wiesz, może dasz zaprosić się na spacer nad jezioro? -Zapytał...


